Było to w Opolu. Jest to szczyro prowda. Jeden pijok szedł do dom
i po drodze wpodł do świeżo wykopanego grobu. Nad ranem było jednak trochę zimno,
to się obudził i zaczął zębami szczyrkać i wołać: "Brr...jak mi zimno". Groborz
to usłyszoł i pado:
Tatulku - pyto synek - po czym poznać czy kto jest pijany?
Górnik przyszedł w dzień wypłaty pijany. Baba byłą już tako zło, że aż sino.
Jak ino wlozł do dom, to ona na niego z pyskiem. Jak już wszystko mu powiedziała to
na koniec godo:
Dwóch pijoków zamiast po chodniku to szło torem kolejowym. Ten jeden cos zmiarkowoł
i rzecze:
Roz jeden chłop szedł w nocy koło cmentorza. A downiej to tak było, że jak sie
ducha spotkało, to się go pytało co by chcioł, bo kożdy mu chętnie do zbawienia
pomogoł. No to ten chłop słyszeli wele tego cmentorza jakieś stękanie, roz słabsze,
roz mocniejsze. Wtedy zapytoł:


- To po cos sie pieronie wykopoł?!
- No widzisz Gustliczku, patrz tam idzie dwóch chłopów nie? A jakbych był pijany
to bych widzioł czterech - wiesz?
- Ale ojciec! Tam idzie ino jeden!
Jo bych tak rada widzieć jak ty sie będziesz kiedyś w tym piekle smażył.
A górnik na to do synka:
- Francik leć ino prędko do okulisty i powiedz, że te szkła co mamie dali są niedobre.
- Pierona, Francek - patrz jakie te schody są długie!
- Te schody, jak te schody, ale patrz jakie te gelendry (poręcze) są niskie.
- Czego pragniesz duszyczko?
- Papieru! - przyszła odpowiedź.

