[wice]    1 2

linia

Roz jeden chory umarł i dostoł sie do nieba. Święty Pieter go wpuscił i widzi, że ten nieboszczyk sie smieje i smieje, a wniebie to tam tyla śmiechu nie ma.
- Powiedz mi duszo - pado Piotr - po jakiemu ty sie tak śmiejesz?
- A dyć z tego, żech już blisko od godziny tu w niebie a oni mie tam na dole jeszcze operują!

linia

Roz przyszedł górnik do dochtora i prawi mu:
- Panie dochtorze tamten rejonowy dochtór to mi niedogodził. U niego się ludzie na co innego leczą a na co innego umierają.
- Jak to może być? I mie tak nie jest. U mie ludzie umierają na to, na co ich leczę

linia

- Panie dochtorze prowda to, ze kobiety żyją dłużej niż chłopy?
- Ja, a przede wszystkim wdowy! - pado dochtór.

linia

- Panie dochtorze, prędko, prędko, nasz Alojzik złykł korkociąg! - telefonowała matka do dochtora.
- Już lecę, zaroz tam będę, a coście dotąd robili?
- Otwarli my flachę nożem!

linia

Jednego też roz operowali i w środku w brzuchu mu nożyce zostawili. No to też musieli drugi roz operować. Jeszcze dobrze po tej drugiej operacji do siebie nie przyszedł jak wlozł ten dochtór co go operowoł do sali i zawołoł:
- Nie ma tam gdzie mojego parasola?
Chłop z mety zemdloł!

linia
[wice]    1 2

powrot