![]()
![]()
Antek mioł taką babę co sie nigdy z nim nie wadziła. Umiała wszystko po dobroci zrobić.
Roz też Antek wrócił z szychty a był pierońsko zły. Baba mu zaroz obiod dowo i przynosi
naprzód zupę. Antek wonio, patrzy, żur z kartoflami, bez słowa wyciep talerz z zupą
przez okno. Baba nic. Bez słowa przyrychtowała drugie danie: kotlet, kapustę i kartofle.
Antkowi sie na ten widok oczy śmieją, bierze już widełkę do ręki a w tym baba bierze talerz i
wyrzuca go przez okno.
Jedna baba powadziła sie z mężem. We wieczór, kiedy sie jeszcze nie pogodzili, maż wziął
kartkę i napisoł: "staro obudź mie o piątej rano". Rano obudził sie o siódmej. Już chcioł
ryknąć na baba. Naroz widzi na stole kartkę. "Stary, wstowej, już pięć".
- Ty, Francek! Chodzisz to jeszcze z tą Maryjką od Matlorzów?
Jednemu górnikowi urodziło sie w trzy miesiące po ślubie dziecko. Koledzy mu na dole
doskwierali, że to nie jego, że coś tu nie gro.
|

